. . . .

Po brzeskim zepłociu (15) Święty Jan Nepomucen, Patron skuteczny

Jego pomnik stoi przy głównym wejściu na brzeski cmentarz. Widać go na słynnej już fotografii drewnianego kościółka z początku dwudziestego wieku. Jest patronem dobrej sławy, dobrej spowiedzi. I chroni (skutecznie) od powodzi. A pochodzi z Czech.

O kim mowa? O świętym Janie Nepomucenie. Praktycznie w każdej pszczyńskiej i śląskiej parafii znajduje się obraz, figura z nim związane. W Brzeźcach prócz wspomnianej figury z 1809 roku, znajduje się jeszcze olbrzymi, barokowy obraz Mu poświęcony, naprzeciw jednego z obecnych bocznych ołtarzy [ciekawe, ilu z czytających ten tekst kojarzy ten obraz?]. Niegdyś – jak się łatwo zorientować – w starym, drewnianym kościele jeden z bocznych ołtarzy był właśnie pod wezwaniem Świętego Jona.

Prócz w najbliższej okolicy zarejestrowałem w pamięci, że w Kobielicach, nad ciekiem wodnym (kanałem) przy głównej drodze znajduje się piękny, zadumany Nepomucen. Zadumany nad Ukrzyżowanym, którego z czułością trzyma w rękach. W zamyśleniu. Proszę spojrzeć na twarz Świętego – właśnie taka jest, zamyślona, spokojna, nieobecna jakby…

Poza tym, że Święty był patronem dobrej sławy, spowiedzi i chronił od powodzi, jedna jego szczególna właściwość mnie zaintrygowała. Był bowiem skuteczny na nieczyste moce – chodzi tu zwłaszcza o utopce. Wierzono, że Święty skutecznie je odgania. Nepomuk, czeski święty, pomniki, obrazy miał prawie w każdej miejscowości, a jako patron chroniący przed wodą, podtapianiem, powodziami, był naturalnym przeciwnikiem utopca, który z „wody się wywodził”. Utopce rodziły się z dusz topielców i poronionych płodów. Wywodzono je też od strąconych z nieba aniołów, pokutującej ludzkiej duszy lub dusz samobójców. Były strasznie psotne i złośliwe. Ale umiały być też wdzięczne i wspaniałomyślne. Ale generalnie trzeba było ich unikać. Stąd tak rozpowszechnione pomniki Świętego w podmokłym krajobrazie Ziemi Pszczyńskiej.

Figuralne wizerunki Świętego Jona – zachwycające swoją urodą - stoją w wielu – jak to już powiedziałem – śląskich miejscowościach. By wspomnieć choćby Suszec, na którego rynku stoi figura Świętego z… parasolem [chyba tak trzeba nazwać metalową konstrukcję chroniącą go przed słońcem i deszczem]. Suszecki pomnik (wraz z figurką branickiej Maryjki) jest też ozdobą suszeckiej książki Alojzego Kusia o tamtejszych krzyżach i kapliczkach przydrożnych z 2007 roku… Miałem ją przyjemność redagować, sam robiłem zdjęcia Świętemu.

Do tej pory zachowałem w głowie studencki, zimowy objazd po Ziemi Pszczyńskiej, w poszukiwaniu śladów Nepomucena. Była to połówka lat 90-tych, a mój starszy kolega, Mariusz Mrzyk ze Studzionki, pisał pracę magisterską o jego kulcie. Pionierska robota. Trzeba było dotrzeć do wszystkich śladów Świętego, figur, obrazów, pomników – opisać je (i to mimo siarczystego mrozu)… Wyprawa wiodła od Paniów po Grzawę przez Pielgrzymowice. Mam nawet jakieś zdjęcia z tejże wyprawy. Kolega opublikował potem artykuł w pszczyńskim „Orędowniku Kulturalnym” o kulcie Nepomucena, a także miał wystąpienie na konferencji o historii Ziemi Pszczyńskiej w Suszcu. Ponieważ na rynku w Suszcu stoi Nepomucen, swój referat poświęcił właśnie jemu i jego kultowi na Ziemi Pszczyńskiej. Lepiej spasować się nie mogło… Szkoda tylko, że ta niezwykła praca w całości nigdy nie ukazała się drukiem.

 

Pamiętam, że jakiś Nepomuk stał nawet na ojcowiźnie mojego dziadka w Wiśle Wielkiej, „na Zalonym” [przez wody obecnego zbiornika goczałkowickiego]… Opowiadał mi o nim dziadek Jan Lazar (rocznik 1916, zmarły 2003 r.), wielokrotnie, jeszcze zanim powstała monografia Brzeźc. Potwierdził jego istnienie mój wujek Bronek Lazar z tejże Wisły, który też Piechówkę, rodzinny dom Lazarów, na zalonej części Wisły pamiętał. I to samo twierdził zaprzyjaźniony z nimLudwik Śmieja:

 

- Na Piechowym był świynty Jon. Ino jak tyn most szpryngli, to łona, ta figura, była przewrócono i połomano. Stoła przed kanarem po prawej stronie, przed mostem [ujek Bronek to raz jeszcze potwierdza]. Ktoś jom wzion… Łona tu leżała chyba kole Kubice. Ale kto to wzion to nie wiym. Była tak telo – pokazuje na siedząco, co daje gdzieś z półtora metra.”

 

I twierdził pan Śmieja, że przy niej leżała drugo część roztrzaskanej figury. Czy była to głowa św. Jona, jak twierdził mój dziadek, czy też krzyż – nie wiadomo do końca. W każdym razie szukałem tych wiskich szczątków figury [a konkretnie głowy Świyntego] po rodzinie – bo zdaniem ujka Kazika ze Starej Wsi – kaś były, kaś je widzioł… Nale po próżnicy…

 

Kolejny wątek związany ze Świętym odnajduję w czeskiej Kutnej Horze, którą zwiedzałem z rodziną kilka już ładnych lat temu. Szczególnie zauroczyła mnie – wystawiona w tym bogatym, królewskim mieście – świątynia Mu poświęcona. Tym bardziej, że została przywrócona do dawnej świetności, po okresie służenia za magazyn – w czasach „demokracji ludowej” [przynajmniej nie została zdewastowana i nie popadła w ruinę]. Skąd się wzięła? Ano, w czeskiej Kutnej Horze, bogatej w zabytki, słynącej niegdyś z wydobycia srebra i królewskiej mennicy, postanowiono uczcić kanonizację św. Jana Nepomucena w 1729 r. wystawieniem wspaniałej, barokowej świątyni.

 

Święty został 20 marca 1393 r. zrzucony z mostu Karola do rzeki Wełtawy, bo popadł w zatarg z królem Czech Wacławem IV. Według legendy, odmówił ujawnienia tajemnicy spowiedzi królowej Zofii, którą mąż podejrzewał o zdradę. Więc rozgniewany król kazał uwięzić, torturować i utopić milczącego arcybiskupa. Po otwarciu krypty Nepomucena na Hradczanach w 1729 r., okazało się, że jego doczesne szczątki Świętego mają nienaruszony język. Stąd Jan Nepomucen stał się patronem dobrej i szczerej spowiedzi, patronem tonących, chroniąc od "wielkiej wody", wszelkich powodzi, podtopień - i ta szczególna właściwość chyba najbardziej decyduje o jego popularności - bo stawiano go przy wodnych rozlewiskach i mostach. Jak właśnie na moście Karola w Pradze, czy choćby na moście w Kłodzku (który też polecam do zwiedzenia).

 

Kult Jana Nepomucena stał się antidotum, lekarstwem, odrodzeniem dla znękanych husyckimi wojnami Czech. Zburzono wtedy i zbezczeszczono wiele kościołów - miejskich i klasztornych. Kontrreformacja doprowadziła do ich odbudowy, stąd nieraz w gotyckich wnętrzach czeskich świątyń gości barok. Kult Nepomucena był popularny również na Górnym Śląsku, który przecież przez sześć stuleci był nieodłączną częścią czeskiej monarchii i wszystko, co się tu działo znajdowało odzew i u nas.

 

Kiedy oglądałem barokowy kościół w Kutnej Horze, wzniesiony na pamiątkę beatyfikacji Nepomucena w 1729 r. decyzją rajców z Kutnej Hory, która z względu na swoje bogactwa, rywalizowała przez pewien czas o prymat stołeczności z Pragą, przypomniałem sobie natychmiast wspomniany na początku barokowy obraz ze świętym, jaki znajduje się w brzeskim kościele [ten naprzeciw bocznego], jak również jego pomnik przy wejściu na cmentarz. Nieraz śledziłem rozwój tego kultu na ziemi pszczyńskiej, w oparciu o źródła kościelne, gdzie nie ma chyba parafii, który by nie posiadała figury, czy obrazu poświęconego Nepomucenowi. Pochwaliłem się tymi historycznymi związkami Ziemi Pszczyńskiej, Górnego Śląska czeskiej obsłudze [bo za zwiedzanie czeskich kościołów się płaci]. Reakcja była ciekawa - kobieta-przewodniczka była zaskoczona, że kult Świętego sięga aż tak daleko. Do Polski.

 

Interesująco o kulcie Nepomuka na ziemiach polskich pisał Janusz Hochleitner, w artykule o intrygującym tytule [w którym Święty porównywany jest do… Superbohaterów, przynajmniej pośrednio…]: „Św. Jan Nepomuncen jako katolicki bohater kulturowy” („Studia Ełckie” nr 11 (2009):

 

Powszechnie chłopi wierzyli, że święty strzeże ich przed groźnym żywiołem wody. Obok tego świętego, ludność wiejska dużym kultem obdarzała św. Floriana – chroniącego przed ogniem i św. Rocha – broniącego przed zarazą. Natomiast św. Mikołaj chronił trzody od wilków, Antoni od zguby i kradzieży, a św. Pankracy opiekował się ogrodami...”.

 

I nieco dalej:

 

„… Popularność tego kultu często przypisuje się faktowi, iż wiąże się z opieką świętego nad groźnym żywiołem wody. Św. Jan Nepomucen był przede wszystkim patronem tonących, chronił także od nieszczęśliwych wypadków na wodzie. W nim swego orędownika mieli ludzie żyjący z wody – marynarze, flisacy i rybacy. W Polsce chłopi wierzyli w opiekę świętego nad łąkami, polami, zasiewami. To on miał wpływać na potrzebne opady deszczu i umiarkowane roztopy. Święty bronił również przed gradobiciem. W tradycji ludowej utarło się, że święty został wrzucony do rzeki z przywiązanym kamieniem młyńskim, dlatego również młynarze mieli obierać go za swego patrona.

 

Inny mój trop związany z postacią Świętego wiedzie do Goczałkowic. Oto przez dwie dekady z okładem pomagałem tamtejszym mieszkańcom ul. Głównej (Piotrowi Pokornemu i jego przyjaciołom) w pisaniu różnych pism (do różnych szczebli rządowych i samorządowych), zapraszaniu mediów – w jednym tylko celu: by przebudowa Potoku Goczałkowickiego wreszcie ruszyła [by sprawę nagłośnić]. I kiedy wszystko zawodziło, bo albo władze się zmieniały, albo zapominały – przypomniał mi się Święty. I kiedy wydawało się, że w zasadzie nic już nie pomoże i goczałkowianie i Goczałkowice co kilka lat tonąć będą w nieczystościach, błocie i wodzie, On pomógł. Zaczęło się od tego, że jeden z mieszkańców – dla podtrzymania wiary – postawił kapliczkę sumptem własnym i sąsiadów. Podobno nawet któryś z miejscowych duchownych się z tego pomysłu podśmiewał. Do czasu aż nie nadeszły większe opady. Tonęły Czechowice, inne części Goczałkowic zalewało – a rejon wokół kapliczki z Nepomucenem pozostał nietknięty. To spowodowało, że wzrosło zainteresowanie Świętym, zaczęto odprawiać nabożeństwa. I naraz – jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – pojawiła się realna szansa i pieniądze na przebudowę Potoku Goczałkowickiego. I się to w końcu dokonało. Kto nie wierzy, niech pyta w Goczałkowicach.

 

Wręczyłem zresztą goczałkowianom zeszyt z pieśniami do Świętego, unikat zresztą, jaki w 2009 roku wydała pszczyńska Oficyna Spyrów działająca przy Muzeum Prasy Śląskiej. Z niej to pochodzi ta unikatowa pieśń, którą przedrukowano dosłownie ze śpiewnika wydrukowanego w 1851 roku nakładem A. Krummera (pt. Zbiór pieśni nabożnych w Górnym Szlązku zwłaszcza w dekanacie pszczyńskim używanych). Nie trzeba dodawać, że jest o wiele starsza:

 

1. Święty Janie Nepomucki! Tyś jest Patron sławy ludzkiej; pomóż, proszę, z tej niewoli, boć mnie serce bardzo boli.

 

2. Święty Praski Męczenniku, Bogu wierny miłośniku! Podaj rękę ku pomocy, bom strapiony we dnie, w nocy.

 

3. Ciebie gwiazdy osławiły, gdy Mołdawie zaświeciły, jaśnie Ciebie pokazały, boś był godzien takiej chwały.

 

4. Tyś Obrońca wiary świętej, w cudach Bożych niepojętej, broń żywota, broń i sławy – bądź pomocą świętej sprawy!

 

5. Tyś poświęcił spowiednice, gdyś zamilczał tajemnice; tam spraw świętych zamilczenie, kędy sława ludzka ginie.

 

6. Świętobliwy Kanoniku, Bogu wierny spowiedniku! Rozgrzesz grzeszne serce moje, niech wysławię chwałę Twoję.

 

7. Twoja sława z grobu słynie; kto Cię uczci, nie zaginie; - ja do Ciebie ręce wznoszę, bym nie zginął, o to proszę.

 

8. Już Ty w niebiesiech panujesz, z Jezusem sławnie królujesz; usłysz prośby dostatecznie, broń od hańby, tu i wiecznie!

 

9. Amen! Janie Nepomucki, Tyś jest Patron sławy ludzkiej; nie daj, prosim, nam zaginąć, racz nas Twym płaszczem obwinąć!”

 

 

Odnoszę wrażenie, że szczególnie teraz, w tych czasach, „Świynty Jon” to Orędownik skuteczny…

 

Grzegorz Sztoler

 

Święty Jon na zdjęciu wykonanym przed rozebraniem drewnianego kościoła

w Brzeźcach w 1902 roku.

Święty Jan Nepomucen w Brzeźcach na zdjęciu z prymicji ks. Jerzego Czembora w 1933r.

Seria zdjęć autorstwa Grzegorza Sztolera

Tak wyglądał suszecki Święty przed renowacją dokonaną kilka lat temu. Teraz prezentuje się okazalej. Fot: Grzegorz Sztoler

O Autorze cyklu "Po brzeskim zepłociu":

Grzegorz Sztoler -

Urodzony w 1973 roku w Pszczynie. Doktor nauk humanistycznych (2009), historyk archiwista. Zajmuje się historią Górnego Śląska, zwłaszcza ziemi pszczyńskiej. Zawodowo związany z „Dziennikiem Zachodnim” jako archiwista, poza tym jest niezależnym publicystą, autorem, współautorem i redaktorem książek o tematyce regionalnej, poświęconych z reguły historii małych ojczyzn (współpracuje z historykami amatorami). Regularnie publikuje w miesięczniku „Śląsk” oraz „Dzienniku Zachodnim” (w latach 2012-2014 cykl felietonów Spacerkiem po ziemi pszczyńskiej).

Uprawia następujące gatunki: reportaż, felieton, esej. W przypadku prac naukowych posługuje się kanonem naukowym z chęcią łamania go w kierunku publicystyki historycznej. Najczęściej podejmowana tematyka w utworach literackich (od felietonu po reportaż): wszystko, co na Górnym Śląsku odnaleźć można w relacjach: człowiek, lokalność, jego świat, problemy, swojskość-tutejszość.

W 2003 roku otrzymał stypendium Ministra Kultury RP na realizację własnego programu z zakresu upowszechniania dóbr kultury obejmujący m.in. wyjazd badawczy do Nowego Jorku, a także publikację zbioru reportaży pt. Ścieżki Śląskie (2004). Pozycja została zdigitalizowana w Śląskiej Bibliotece Cyfrowej. W latach 2010-2014 wyróżnienia w konkursach na jednoaktówkę po śląsku, konkurs Imago Public Relations i „Gazety Wyborczej”. Należy do Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego. - źródło: http://www.slaskgtl.pl/sylwetka/274

 

Copyrights by brzezce.info © 2016. stat4u